W mojej firmie oszczędności na całego. Zwolnień na razie nie było, ale widać, że kierownictwo zaczyna ciąć koszty. Cóż – kryzys zatacza coraz szersze kręgi. Widziałem, że dzisiaj na hali wymieniają całe oświetlenie – od rana demontują wszystkie lampy i zakładają nowe z żarówkami sodowymi. To samo robią na całym zakładzie – wszędzie instalują nowe lampy – część z nich wyposażono w energooszczędne źródła światła. Bardzo dobrze, bo oświetlenie w naszych halach nie było modernizowane chyba od dwudziestu lat. Robotnicy już od dawna się skarżyli, że jest ciemno – ale kierownictwo nie reagowało. Wiadomo – ich to nie dotyka bezpośrednio, a poza tym prezes myśli strategicznie, a więc jakieś oświetlenie mało go obchodzi.
Teraz jednak coś się zmieniło. Nawet w biurach pojawiły się nowe lampy nad biurkami i to także wyposażone w żarówki kompaktowe. Wreszcie człowiek mając dobre oświetlenie miejsca pracy przestanie psuć sobie oczy. Widzę również, że w sąsiednim biurowcu też wymieniają oprawy i to wszędzie.
Nie wiem tylko skąd na to oni nagle wzięli pieniądze? Jak znam życie to sobie załatwili jakieś dotacje z Unii Europejskiej. Bo nasi szefowie nie są zbyt chętni do wydawania swoich pieniędzy…..