Głównym aspektem, na który zwróciłem uwagę po stworzeniu postaci a podczas przerabiania kolejnych questów, było dosyć hucznie zapowiadane spolszczenie. Wiadomo, ile w każdym, nawet niewielkim MMO jest dialogów do tłumaczenia. Na szczęście panowie z CDP systematycznie odzwyczajają nas od takowych gdybań. Przetłumaczone dialogi stoją na bardzo wysokim poziomie i uwierzcie, przede wszystkim trzymają klimat pierwowzoru. Nie są natrętnie ocenzurowane i naprawdę sprawiają, że w Age of Conan gra się dużo lepiej. Wiadomo, że zawsze znajdą się nudziarze upierający się, że wszystkie dialogi po angielsku czyta się lepiej, ale do nich CDP także wychodzi frontem, pozwalając na samodzielną zmianę języka w kliencie. No dobrze przybliżmy teraz samą gre..
Pierwsze chwile z Age of Conan podbijają oczy oprawą audiowizualną, obijają nerki genialnym systemem walki i walą w krocze ciekawymi questami. Jednak z biegiem czasu, gdy pierwsza fascynacja zamienia się w rutynę, gra traci blask. Pomimo drzemiącego w tytule potencjału, po osiągnięciu postacią 60 poziomu (na 80 możliwych) zaczyna brakować rzeczy do robienia. Zaczyna się nuda. FunCom skupił się na grafice, systemie walki i zapewnieniu zabawy na początkowych levelach (tzw. pierwszym wrażeniu). Dlatego początek gry może wywołać spory entuzjazm w każdym graczu. Jednak im dalej w las, tym mniej dzikich zwierząt.
Nie bez znaczenia są klimatyczne questy, w których np. walczymy z porywającymi dzieci z kołysek niedźwiedziami, stołującymi się w pobliskiej wiosce kanibalami czy załatwiamy toporem rozwód znudzonemu żoną mężczyźnie. Istotne są też elementy otoczenia stworzone z ludzi ponabijanych na pal czy drzew owocujących wisielcami. Wszystko to daje bardzo nieelfi klimat AoC.
Age of Conan ma też najlepszy system walki ze wszystkich gier MMORPG. Owszem, brakuje mu balansu i odpowiednich szlifów, ale pomimo tego jest dynamiczny i ciekawy – zarówno gdy kosimy legiony mobów w PvE, jak i w walkach PvP z innymi graczami. W potyczkach w zwarciu postacie muszą tańczyć ze sobą, blokować, stosować uniki i wyprowadzać comba. Zabawa przypomina czasem połączenie TPP z mordobiciem. Jeżeli jednak ktoś boi się o klawiaturę, może wybrać grę magiem/kapłanem. Wtedy zabawa jest typowa – naciśnięcie klawisza równa się użycie czaru.
Ogromnym plusem AoC są ciekawe klasy postaci. Nigdzie indziej nie wcielimy się w Heralda of Xotli, który zamienia się w demona, zieje ogniem oraz wyrywa i zjada serca swych ofiar. Bardzo ciekawie zaprojektowano też klasy healerów. Żadna z trzech klas leczących nie jest znanym z innych MMORPG heal-botem. W AoC kapłan utrzymuje przy życiu towarzyszy, korzystając z czarów leczących przez pewien czas całą grupę. Po rzuceniu dwu takich zaklęć, ma on czas wspierać towarzyszy paletą innych umiejętności.
Podsumowując: od 5 stycznia 2009 CDP udostępniło otwarte beta testy, dla każdego chętnego gracza. Udało się namówić Funcom na postawienie testowego serwera PvP, na którym dzieje się wiele dobrego. CDP wykonał kawał dobrej roboty lokalizując grę jaką można teraz z całym przekonaniem polecić.
Obecnie Guild Wars składa się z kampanii – Prophecies, Factions, Nightfall oraz dodatku Eye of the North. Miejscem akcji jest Tyria, świat składający się dotychczas z kontynentów Tyria, Kintaj oraz Elona. Każdy z nich oferuje całkowicie odmienne otoczenie, co bardzo urozmaica zabawę. Jednakże, aby zagłębić się w świat GW wystarczy nabyć tylko jeden produkt, w zależności od tego, gdzie chcemy przeżyć przygodę. Oczywiście posiadanie „podstawki” oraz rozszerzeń pozwala w pełni poznać historię oraz dowolnie zwiedzać świat. Na tworzone postacie czeka standardowo sześć slotów, z każdym dodatkiem pojawia się bowiem kolejne miejsce. Z zainstalowaną cała trójką możemy stworzyć jednocześnie 8 bohaterów, co powinno każdemu w zupełności wystarczyć. Jednak dla osób bardzo zachłannych istnieje możliwość dokupienia w specjalnym sklepie kolejnych. W Guild Wars od razu określamy charakter (PvP czy PvE) naszej postaci. Jednak nie są one całkowicie oderwane od siebie. W trybie fabularnym odblokowujemy kolejne umiejętności oraz znajdujemy przedmioty, które następnie służą do „budowania” zawodnika PvP. Dzięki temu warto bawić się w PvE, gdyż bez tego nie będziemy stanowić siły przeciwko innym graczom. Niestety, autorzy zdecydowali się dać możliwość zakupienia wszystkich dostępnych w GW umiejętności w wirtualnym sklepie. Z jednej strony jest to ukłon w kierunku osób, które zakupiły jedynie możliwość zabawy w trybie PvP (bo i taka istnieje), ale z drugiej – ci, którzy spędzają długie godziny na odblokowywaniu umiejętności mogą czuć się oszukani. Wydać kasę potrafi każdy, ale pracować nad rozwojem postaci już nie wszyscy. Na szczęście posiadanie ich nie tworzy z nikogo dobrego gracza, trzeba je jeszcze umieć dobrze wykorzystać w akcji.