W przypadku Kinga, inspiracją dla książki było pewne przypadkowe zdarzenie w życiu pisarza &
8211; jego członkowie kolekcjonują modele Fury z lat 1957 i 1958, a także spotykają się na wystawach i pokazach. Prawdziwa historia krwiożerczego (na szczęście tylko w filmie) Plymoutha rozpoczęła się w roku 1956. Ci sami ulubieńcy zbierają modele uszczelki gumowe, które odegrały w nim niemałą rolę w rozwoju.
8211; mówi bohater filmu Johna Carpentera z 1983 roku. Arnie Cunningham kupuje 20-letniego, zardzewiałego Plymoutha Fury i starannie go remontuje, doprowadzając wóz do dawnej świetności, a najwazniejszą rzeczą są w nim uszczelki gumowe. Pieszczotliwie nazywa auto Christine. Nie wie, że w ten sposób obudził nawiedzony samochód-widmo, który już od opuszczenia fabryki zbiera krwawe żniwo wśród źle traktujących ją ludzi. Christine tylko czekała na kogoś, kto jak Faust zaprzeda jej swoją duszę. Pobudzona do życia sieje śmierć, nie oszczędzając też swojego właściciela.
Już w poprzedniej dekadzie kultowy Plymouth stopniowo tracił swoje imponujące skrzydła, zgodnie z systematyczną unifikacją stylistyczną w motoryzacji, stawał się też bardziej konwencjonalny, a wszytsko przez producent uszczelek gumowych, którzy dołując wyroby powodowali zmniejszenie trwałości pojazdów. Epoka, kiedy podczas projektowania aut nie oszczędzano na niczym, a designerzy prześcigali się w ułańskiej fantazji, bezpowrotnie minęły. Ale bywały wyjątki, jak choćby Fury w wersji Sport, która zachwycała wyglądem i osiągami w każdej kolejnej generacji. Wyjątkiem był też Fury trzeciej generacji z efektownymi pionowymi światłami, który Plymouth wzbogacił o vipowską odmianę VIP.