Mocniejszy z testowanych samochodów serwis off road doposażył bardziej pod kątem wypraw niż pierwszy, gdyż jego tuning 4×4 polegał na zamontowaniu wyprawowego bagażnika, z wzmocnionym światłem, na które przypadało sześć halogenów dalekosiężnych z przodu, oraz dwa przeciwmgielne z tyłu, przy tym oryginalny snorkel Safari oraz niezbędną do dalekich, samotnych podróży, solidną wyciągarkę Warn 12.0 Endurance z dodatkowym chłodzeniem silnika. Spokojnie przejeżdżane ścieżki główne zamieniały się to na gesty piach, to na błotniste ścieżki. Dwa auta, dwóch kierowców, dwa style jazdy. W końcu pokazały się pierwsze wzniesienia, włączyły się pierwsze marzenia.
Badane samochody dały sobie radę już z wieloma przeszkodami, więc pora na zmierzenie się z następną. Być może o jeden raz za dużo. W szarym pojeździe Nissan Patrol awarii uległo sprzęgło, które definitywnie przestało działać. W najgorszym możliwym momencie, bo akurat w pośrodku tego przejazdu. Niezbędna więc zapewne będzie naprawa samochodów 4×4. Bezapelacyjnie auto po raz kolejny uratowała wyciągarka, której działanie uchroniło drużyny przed prawdopodobnie długimi godzinami zmarnowanymi nad wypychaniem gorzej wyposażonego pojazdu Nissan Patrol. Gdy auto stanęło na równym gruncie, drużyny odczuły niewątpliwie ulgę.
Szykowało się na to, że następne etapy pucharu Polski będą już proste i przyjemne, wiec samochody znów musiały wpakować się w coś nowego. Było ciasno, kręto, ze sporą dziurą, po której obu stronach znajdowały się jeszcze większe i jeszcze trudniejsze przeszkody. Czyli dokładnie to, co kochają wszyscy miłośnicy rajdów terenowych. Słabszy Nissan Patrol przy małej pomocy solidniej przygotowanego do takich eskapad pojazdu, przeszedł na kołach, choć o mały włos, ze względu na brak większych kół i liftu byłby nie podołał. Ratunek na szczęście nie był trudny, założony przez serwis 4×4 Warn błyskawicznie dał sobie radę z lżejszym kuzynem.
Jednym z priorytetów zespołów był dojazd na starą żwirownię. W czasie przemierzania kilometrów nieregularnych tras, w centrum lasu okazało się przypadkiem, że samochód pewnej rodziny nie podołał trudom piaszczystego podjazdu, a co gorsza w czasie prób zjazdu niedoświadczony kierowca ustawił go prostopadle do założonego kierunku jazdy. Ich szczęście, ze nie skończyło się na boku, bo wyprawa skończyła by się odwiedzinami w warsztacie zajmującym się naprawa samochodów terenowych. Krótka ocena sytuacji, narada z drużynami na temat sposobu wyciągania i do dzieła. Kilka minut później auto stało już na własnych kołach z zapalonym silnikiem, gdyż, jak stwierdzono, tu też pojawił się mały problem. Po pomyślnej próbie ratowania czas na krótką zabawę w piachu i trzeba ruszać dalej w poszukiwaniu celu.